- 16
- STY2012
Śnieżka Winter Challenge i Finał WOŚP w Samotni
Pierwszy weekend Nowego Roku to dobry czas, żeby rozpocząć nowy etap rehabilitacji. Jako że mój fizjoterapeuta pobłogosławił 'spacery na lekko z kijkami trekkingowymi', postanawiam się wybrać w Karkonosze. Przy okazji dowiaduję się, że w schronisku Samotnia odbędzie się akurat wtedy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a wraz z nim prelekcje górskich hardcorów (lub o górskich hardcorach) oraz licytacja ciekawych eksponatów. Mają się zjechać znajomi z Klubu Górskiego OLIMP, pierwszy śnieg już w górach sypnął, a więc powodów do tego wyjazdu jest niemało!

Szczęśliwym zrządzeniem losu piątek był wolny, więc już od rana maszerujemy z Paulą i Adamem w kierunku równi pod Śnieżką, gdzie mamy nocleg. Warun jest prawdziwie zimowy: zerowa widoczność, sypie śnieg i wieje jak piorun, nie dziwota, że napotkany GOPR-owiec chce żebyśmy zawrócili, argumentując, że powyżej Strzechy Akademickiej jest już 'walka o przeżycie'. Spragnieni takich wrażeń postanowiliśmy więc sprawdzić czy Pan miał rację :-)

Oszronieni, owiani, a przy tym bardzo zadowoleni docieramy do Domu Śląskiego i czekamy na resztę znajomych, którzy dochodzą po zmroku. Na koniec jest solidna kolacja i nieco mniej solidna porcja grzańca lub wiśniówki, a potem wszyscy udają się w objęcia ciepłych śpiworków..
Nazajutrz warun się nie poprawił, więc darowaliśmy sobie wyjście na Śnieżkę. Udaliśmy się za to wprost do Samotni na obchody WOŚP, gdzie spotykamy jeszcze więcej znajomych i znanych ze świata górskiego twarzy: Ankę Czerwińską, Krzyśka Wielickiego, Piotra Pustelnika czy Darka Załuskiego. Dzień szybko mija na snuciu górskich opowieści, a atmosfera w schronisku szybko gęstnieje. Wieczorem odbywa się licytacja brawurowo poprowadzona przez duet Pustelnik&Banan. Wśród przedmiotów są dzwonki z Nepalu, gigantyczna panorama Himalajów, nasza koszulka Klubu Górskiego OLIMP, a nawet kulka śnieżna, którą można było rzucić w Banana. Po licytacji, jak nie trudno się domyślić, trwała jeszcze impreza do białego rana.

Rano trzeba było nieco przewietrzyć umysły, zatem wybieramy się na mały niedzielny spacerek w stronę równi pod Śnieżką. Tam jak na zawołanie, nieśmiało zza chmur wygląda słońce, wiatrzysko na jakiś czas przegania mgłę i oczom naszym ukazuje się spowita w śnieżnej aurze Śnieżka. Wyciągamy więc z plecaka raki i bez zastanowienia wbijamy się na górę. Finezyjnie oszronione talerze obserwatorium na szczycie, wydają się jeszcze bardziej kosmiczne niż zwykle.

Pogoda szybko się zmienia i już przy zejściu robi się klasyczna 'dupówa', która towarzyszyła nam przez ostatnie dwa dni. Krótko po zmroku docieramy na dół, pakujemy się w auto i zmieniamy klimat na jesienną wrocławską szarugę. I tak mój pierwszy Winter Challenge zakończony sukcesem dobiega końca.
I. Sokalska

Amazing write-up! This could aid plenty of people find out more about this particular issue. Are you keen to integrate video clips coupled with these? It would absolutely help out. Your conclusion was spot on and thanks to you; I probably won’t have to describe everything to my pals. I can simply direct them here
Today is ethical ill, isn't it?
Keep working ,terrific job!