Blog Outdoorpro

Nowinki ze świata Outdooru

Kategorie wpisów na Blogu

  • 10
  • MAJ2012

Sezon rowerowy rozpoczęty

Hmm coś ostatnio cicho byłam a wszystko dlatego, że brak weny, przesilenie wiosenne, pogoda i tak jakoś ogólnie się nie składało. Ale już przywołuję się do porządku i piszę! Z nowości to moje wakacje właśnie się zakończyły i wczoraj rozpoczęłam letni semestr. Yuhuu ?super ?...no  właśnie.

  • 26
  • KWI2012

Murrin Park

Perfekcyjna pogoda, dużo skóry, dzień wolny i nikogo, kto chciałby jechać do Squamish:/ Niemożliwe? A jednak prawdziwe. Tak się zaczął mój weekend. Napisałam, zadzwoniłam do wszystkich możliwych znajomych i jak na złość usłyszałam:

  • -Squamish dzisiaj? Eee nie czuje się na baldy
  • -Hej Nika, ja już jestem w Squamish
  • -Kręciliśmy wczoraj nowe baldy, nie mam dziś siły
  • -Muszę się uczyć mam egzaminy
  • 14
  • KWI2012

Rushfit czyli trochę z innej beczki

Drugi semestr właśnie dobiega końca, a dobiegający końca weekend spędziłam nad książkami. W poniedziałek i wtorek mam egzaminy także trzeba było poświęcić weekend pięknej pogody na rzecz szkoły. Normalnie już mi mózg paruje od tej rachunkowości i zachowań organizacyjnych!!! Czas na małą przerwę. Ostatnie 3 dni były spędzone w 4 ścianach, ale bynajmniej nie biernie. Muszę się pochwalić że od 3 tygodni robimy trening. Słyszeliście kiedyś o Rushfit?

  • 08
  • KWI2012

Squamish świątecznie

Wolna sobota i niedziela + dobra pogoda = wypad do Squamish. Niestety z 4 dniowego weekendu tylko 2 dni udało się spędzić w Squamish , ale nie ma co narzekać, bo lepsze 2 dni niż nic. W tym roku postanowiliśmy sobie odpuścić święcenie jajek i ten cały cyrk z myciem okien, pieczeniem, gotowaniem itd. Ilość znajomych spotkanych w skałach pozwoliła stwierdzić, że inni mieli podobne zdanie.

  • 25
  • MAR2012

Juhuuuu Słońce!!!

Spojrzawszy na prognozę pogody na najbliższe dni przecieraliśmy oczy ze zdumienia, ponieważ po raz pierwszy w tym roku szykował się cały weekend bez kropli deszczu. W weekend pogoda dopisała na tyle, że wytęsknieni słońca i podekscytowani na myśl dotknięcia skały ruszyliśmy w niedzielę z samego rana do Squamish (mieliśmy już być na miejscu w sobotę i zdzierać hodowaną na panelu, słabą, zimową skórę, ale niestety nie udało się). W Squamish na baldach byliśmy jednymi z pierwszych, ale w ogóle nam to nie przeszkadzało:), tym bardziej w czasie rozgrzewki, gdzie nie potrzebowaliśmy więcej niż 1 crashpada. Po pół godzinie dołączyli do nas znajomi ze ściany wyposażeni w 3 dodatkowe pady, więc można było zacząć się już wspinać.

  • 15
  • MAR2012

Nauczka na przyszłość

Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę...Skąd ja to znam? Hmm ile razy sobie to obiecaliście i jakimś dziwnym sposobem sytuacja się powtórzyła? Ja też nie wiem ile, ale na pewno kilka tych razów było.

  • 08
  • MAR2012

Babski wyjazd ;)

Zupełnie przez przypadek w pewien deszczowy poniedziałek (nie dość, że poniedziałek to jeszcze pada od rana) udało się mi podłączyć do zorganizowanej, damskiej grupy jadącej do Squamish. Po dotarciu na miejsce spotkania okazało się, że dziewczęta z którymi jadę to laski z mojej załogi wolontariuszy z festiwalu filmowego;) Ale świat jest mały! Ekipa w składzie Dada (Słowacja), Katka (Słowacja), Katka 2 (Słowacja), Val (Czechy) i Ja (Polska).

  • 07
  • LUT2012

Wolontariat na Grouse Mountain

Kolejny semestr rozpoczęty...ehhh no nie ukrywając nie chciało mi się wracać do szkoły i na zajęcia, ale co zrobić. Muszę się pochwalić, że oficjalnie swoją osobą zasilam szeregi Mountain Safety coś jak ochrona stoku po naszemu na okolicznej górze Grouse Mountain (ochrona różnie może się kojarzyć, nie mylić z ochroną porządku i przyładowanymi koksami, nie obrażając nikogo oczywiście).

  • 21
  • STY2012

W poszukiwaniu białego szaleństwa ...

5:40 rano- budzik daje sygnał do rozpoczęcia kolejnego dnia ... Na szczęście jest to dzień wolny od pracy "juhuu";D Szybkie śniadanie, kawa do termosu na drogę, narty w rękę i już siedzimy z Tomaszem w Toyotce, która obiera kurs na Whistler;) 1,5h trwa nam dojazd do istnego raju narciarskiego.

  • 14
  • STY2012

Cypress Mountain w Nowym Roku

W mieście szaro, buro, z nieba kapie a z domu nosa wystawiać się nie chce zapowiada się idealna sobota;/ Nie minęło 5 minut dzwoni Tomasz z pytaniem, jakie plany na dzisiaj i czy nie chcemy przydać sobie rodzinnej tury na Cypress. Pytanie! Jasne, ze chcemy wszystko byle nie siedzieć w domu. 40 minut później jesteśmy już w drodze;)